Clicktrackingu nie należy mylić z eyetrackingiem, co niestety zdarza się często. To dwie różne metody badawcze, chociaż zarówno w przypadku clicktrackingu jak i eyetrackingu wyniki badań można przedstawić w postaci mapy cieplnej.

Clicktracking to metoda pozwalająca śledzić aktywność użytkowników na stronach www. Clicktracking wykorzystuje system wizualizacji aktywności na stronie internetowej, by śledzić kliknięcia userów z dokładnością co do piksela.

Jak system śledzi kliknięcia? Podobnie jak Google Analytics – system generuje specjalny kod javascript do wpięcia na stronę i zlicza kliki z danych elementów interfejsu.

Generalnie narzędzia do clicktrackingu wykorzystują informacje na temat:

  • Rozdzielczości, w której dana strona została przygotowana,
  • Wielkości okna przeglądarki internetowej osoby odwiedzającej stronę,
  • Punktu, w którym nastąpiło kliknięcie myszy.

To wszystko pozwala na:

  • Ilościowe zbadanie kliknięć na stronie,
  • Zbadanie elementów interfejsu/funkcjonalności najczęściej klikanych i dowiedzenie się, po jakim czasie od wejścia na stronę się to odbywa,
  • Zdobycie informacji, w które miejsca użytkownicy klikają, a my ich nie podlinkowaliśmy (!),
  • Zobaczenie scrollmapy, która wizualizuje widoczność intefejsu w wyniku przewijania strony (widać, ile procent osób przewinęło w dół i dotarło do informacji, które mamy na przykład w stopce strony),
  • Wygenerować listę referencyjną do poszczególnych elementów, które były klikalne (poznajemy wtedy, skąd osoby do nas przyszły – czy z Google czy z innej strony itd.)

Clicktracking to metoda, która może być świetnym uzupełnieniem wyników z testów z użytkownikami (user testy) czy eye trackingu. Dzięki niej, zwłaszcza jeśli odnotowaliśmy dużą liczbę odwiedzin na danej stronie, możemy wyciągać wnioski o zebranych „klikach”.

Mamy przecież grupę, która trafiła intencjonalnie na daną stronę – a zatem osoby z grupy docelowej (trafili na stronę, wpisując odpowiednie frazy w Google lub po linku na innej, powiązanej tematycznie witrynie). Posiadam „twarde dane” – nie deklaracje – osób, które w naturalnych warunkach przeglądały witrynę i klikały w to, co je zainteresowało.

Widzimy więc, że zwykła obserwacja ruchu myszki i miejsc, gdzie odbiorca witryny zdecydował się kliknąć, może dać specjalistom od usability niezwykle cenne informacje na temat użyteczności danej strony internetowej.